„Porównywanie musi być narzędziem ego, bo miłość żadnych porównań nie dokonuje. Wyjątkowość zawsze dokonuje porównań. Jest ustanawiana poprzez brak widziany w kimś innym i podtrzymywana przez wynajdowanie i nietracenie z pola widzenia wszystkich braków, które zdoła spostrzec. Tego szuka i na to spogląda. I zawsze ten, kogo w ten sposób umniejsza , byłby Twoim zbawicielem, gdybyś nie postanowił w zamian uczynić zeń maleńkiej miarki swej wyjątkowości.”
Kurs Cudów, T-24I I.
Uczymy nasze dzieci, że jeśli nie są wyjątkowe =lepsze niż inni, to są nic niewarte. My też tak byliśmy uczeni i to w nas tkwi bardzo mocno, ale to błąd. Wymaga naprawy. Wyjątkowość to jedynie pułapka, wytworzona przez ego. Wyjątkowość jest zawsze podszyta lękiem. Bo co jak zjawi się ktoś lepszy, wyskoczy zza roku, nagle i niezapowiedzianie? Już nie będę wyjątkowa/y. Bolesne. Brak wyjątkowości oznacza, że jesteś dokładnie taki jaki inni. Patrzę na dzieci, rodzeństwo…… Lepiej się chowa bez wyjątkowości. Poczucie, że nie jestem wyjątkowy, ale tak samo niezwykły jak inni daje poczucie bezpieczeństwa. Zwalnia z potrzeby zasługiwania, doskakiwania i walki o pozycję. Daje poczucie, że jestem tak samo jak inni godny miłości, szacunku… Jeśli jest wyjątkowości to rodzeństwo współzawodniczy (zdrowa rywalizacja? A może jednak niezdrowa?) Tam, gdzie nie ma wyjątkowości… po co współzawodniczyć? Bycie wyjątkowym to z jednej strony poczucie dumy, a z drugiej poczucie winy. Poczucie winy, bo to moje dobre stało się tym złym dla brata czy siostry. Porównywanie. Warte?
Od wiary w wyjątkowość pochodzi zazdrość, poczucie niższości i wyższości, poczucie winy w stosunku do brata/siostry i lęk.
Rodzeństwo nie potrzebuje czuć się lepsze niż brat czy siostra. Potrzebuje czuć się takie samo. Jestem też głęboko przekonana, że żaden człowiek nie potrzebuje czuć się wyjątkowy. Pragniemy głębokich więzi, a tych nie da się zbudować na poczuciu nierównowagi w przypisywaniu wartości tej drugiej osobie.
